Kupowanie własnych licencji na oprogramowanie

Zanim przejdę do posta to muszę powiedzieć, że wysyp wpisów na blogach .NET-owych jest ogromny. Akcja Daj się poznać II naprawdę robi spory ruch w sieci. Tak jak kiedyś były momenty, że nikt nic nie pisał, to teraz nie ma kiedy tego wszystkiego poczytać. Naprawdę szacunek za tą akcję. Zacieram ręce w oczekiwaniu na Polskiego Martina Fowlera.

Dzięki nowej pracy i nowo poznanemu koledze odkryłem, że można sobie ułatwić życie w firmie kupując własne licencje na oprogramowanie, którego używasz. Szczegóły opisze poniżej. Pomysł może jest kontrowersyjny trochę ale ma mnóstwo zalet.

Problem

Teoretycznie jest tak, że jak szukamy nowej pracy to pytamy o wszystkie szczegóły i tak na przykład, pytamy o wersję VS używaną w firmie i oczywiście o ReSharper-a. No i co zrobić jak Nam powiedzą, że nie używają. No to bardzo proste. Zapomnieć o takiej firmie, bo dla kogoś z doświadczeniem będzie to krok wstecz. No to jest prawda. Ale życie różami nie jest usłane i czasem trzeba zacisnąć zęby i przyjąć taką pracę.

No i powstaje problem, 5 lat pracy z ReSharper-em to sporo przyzwyczajeń i nawet VS 2017 raczej nie sprosta tym wszystkim wymaganiom.

Dodatkowo dochodzą kwestię innych programów  np. programy TotalCommander (darmowy zamiennik Double Commander (bardzo polecam) jest spoko ale jednak to nie to samo)

Kolejny to program graficzny IrfanView. Zdaje sobie sprawę, że są zamienniki ale akurat trafiłem, że w firmie nie ma nic płatnego więc zostają darmowe rzeczy a nie wiem co jest dobrego do front-end-du.

Rozwiązanie

Pierwsze to takie aby szukać firm, gdzie to wszystko jest. Świadczy to o firmie, że firma nie boi się inwestować w rozwój pracy programisty i gwarantuje świetlaną przyszłość, jeśli chodzi o nowe narzędzia.

Alternatywne rozwiązanie

Proaktywność – mój ulubiony nawyk z 7 nawyków skutecznego działania – co to oznacza – proponuje kupić sobie prywatną licencję na oprogramowanie i używać go w pracy.

Czy to legalne?

Tak – mam oficjalne meile z firmy JetBrains oraz od polskiego dystrybutora Total Commandera, że jest to dopuszczalne aby używać swojego prywatnego oprogramowania do celów służbowych na komputerach służbowych przy założeniu, że tylko ja z tego korzystam i korzystam jednocześnie tylko z jeden instancji.

To oznacza, że MÓJ ReSharper jest zainstalowany w domu i w pracy. No i jak jestem w pracy to działam w pracy a jak w domu to w domu.

W teorii należało by powiadomić pracodawce, że używam na swoim służbowym komputerze prywatne licencje aby nie było dymu jak by co i koniec. Mogę się cieszyć pracą w firmie, która czuje, że jest bardzo fajna a akurat nie ma w tej chwili ciśnienia na kupowanie drogich licencji.

Zalety

  • Mój kod, który piszę jest czytelniejszy niż innych ze względu na automatyczną refaktoryzację (Alt+Enter)
  • Pielęgnuje swoje przyzwyczajenia i rozwijam się w narzędziu niezależenie.
  • Robię mniej błędów i szybciej piszę kod.
  • Ostatnia zaleta jest kontrowersyjna, bo można by wpisać do CV, że ma się takie licencje i teoretycznie pracodawca może stwierdzić, że skoro ma 2 kandydatów równie dobrych to wybierze tego z licencjami, będzie taniej ; ) Zdaje sobie sprawę, że to jest śliskie, bo psuje rynek. Gdy będziemy tak robić to w końcu będziemy też konkurować o ilość licencji no ale w wyjątkowych sytuacjach ; )

Jeśli chodzi o zalety posiadania innych licencji, no to są podobne. Najważniejszą jest to, że nie tracę czasu na naukę kolejnego programu lub na wymyślaniu obejść aby zrobić coś na czym mi zależy. Przykład:

IIS, wersja produkcyjna i deweloperska. Szybko chce porównać czym różnią się pliki na produkcji z tymi lokalnymi. W Double Commanderze jak i w Total Commanderze jest funkcja synchronizacji katalogów, działa i tu i tu dobrze ale już tylko TC jest dobrze dopracowane porównywanie zawartości plików np. web-config-a. W DC nie za bardzo. Dzięki TC mogę zaoszczędzić pracę i wysiłek.

Wady

  • Jak pisałem w zaletach to może w dłuższej perspektywie popsuć rynek i zrobić jakieś konkursy na lepsze licencje. Choć może przesadzam w końcu freelancerzy chyba moją swoje licencje : )
  • Zauważyłem, że jak w firmie nikt nie ma ReSharpera to robiąc przeglądy kodów w sensie przeglądając kod możemy się pokusić o jakieś automatyczne refaktoryzacje co nie wszystkim a szczególnie autorowi kodu mogę się nie spodobać. Przykład to ReSharper i automatycznie tworzenie kodu LINQ-u z kliku foreach-ów. Dla Nas to jedno kliknięcie i powstaje dość złożone wyrażenie składające z z Agregate jednak czasem jest to bardzo nie czytelne.
  • Inni programiści mogą na Ciebie patrzeć podejrzliwie i może wyjść coś w stylu „wyścigu szczurów”

Ceny

 

Podsumowanie

No cóż, specjalnie nie piszę, że czy to dużo czy mało, bo raczej programista po studiach zarabia tyle, ze jednorazowy wydatek rzędu 1200zł na coś co będzie działać praktycznie do końca kariery to nie wiele. W przypadku ReSharpera można co jakiś czas się pokusić o upgrade, bo płacenie co abonamentu chyba nie ma sensu.

Polecacie jakieś licencje do kupienia aby praca była lepsza? lub macie jakiś uwagi – zapraszam do komentowania.

8 przemyśleń nt. „Kupowanie własnych licencji na oprogramowanie

  1. Przyznam, że nie przyszłoby mi do głowy wpisywać posiadanie licencji R# do CV chociaż takową mam:)

    Natomiast chciałabym się podzielić pewnym spostrzeżeniem z pracy w firmie w której R# nie ma a w której jest dużo młodych programistów dopiero uczących się „dobrze pisać”. R# podpowiada i wymaga pewnych rzeczy dzięki czemu tacy młodzi ludzie mogliby szybciej swój warsztat koderski polepszyć. I o tym moim zdaniem firmy, które R# nie mają powinny pomyśleć, bo może im to zaoszczędzić jednak trochę pieniędzy.

    A co do narzędzi podobnych i darmowych, to polecam StyleCop. Co prawda nie robi weryfikacji w locie jak R#, ale można go tak skonfigurować, żeby kodu niezgodnego z konwencją jaką przyjęliśmy w projekcie nie zbudował albo wyrzucił ostrzeżenia.

    1. Dzięki za komentarz. No właśnie dlatego napisałem, że to kontrowersyjna zaleta.

      O patrz!. Ja uważam własnie odwrotnie, że jak się jest młodym programistą to raczej powinno się wszystko samemu pisać a R# stosować dopiero jak już będzie można docenić to co robi. Co prawda moja perspektywa jest od strony tych młodych a Twoja od strony firmy więc pewnie dlatego są różne.

      Tak czy inaczej, widać, że posiadasz R# i na pewno na tym korzystasz : )

      Tak, potwierdzam, używam StyleCop i bardzo fajnie wszystko można ogarnąć. Super narzędzie i darmowe : )

    2. A ja uwazam wrecz przeciwnie. Mlody programista zaimast uczyc sie co to jest CleanCode i probowac zrozumiec jak uzyc .Aggregate odpala R# i wylacza myslenie.

      Poza tym po jakims czasie powstaje ludzie ktorzy nie znaja swoich narzedzi i twierdza ze bez R# to sie nie da.

      Od sieibe moge dodac jeszcze CodeMaid.

  2. „Mój kod, który piszę jest czytelniejszy niż innych ze względu na automatyczną refaktoryzację (Alt+Enter)” – nie do końca widzę związek pomiędzy czytelnością kodu a R#. Można napisać bardzo czytelny kod bez żadnej wtyczki, można również napisać coś co wymaga kupy czasu na zrozumienie tego jak działa kod.

    „Ostatnia zaleta jest kontrowersyjna, bo można by wpisać do CV, że ma się takie licencje i teoretycznie pracodawca może stwierdzić, że skoro ma 2 kandydatów równie dobrych to wybierze tego z licencjami, będzie taniej ; )” – jeszcze lepsze

    Wyścig szczurów przez R#? Tam gdzie pracujesz musi być wesoło

    1. Pewnie, że można napisać fajny kod bez dodatków. To raczej siedzi w głowie a nie w dodatkach. Jednak takie narzędzia są pomocne i mogą wpłynąć na to jak kod jest napisany.
      Kontrowersyjna zaleta to tak mi na szybko wpadło go głowy. Nie wiem czy tak może być ale może..

  3. Pingback: dotnetomaniak.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.